Skoro już zaczęłam swojego bloga od artykułu o podkładach,
będę konsekwentna i opisze dla was moje ulubione podkłady dla każdego typu
cery. Zacznę od cery tłustej, bo ta z racji, że sama taką posiadam, jest mi
najlepiej znana.
Cera tłusta oprócz tego, że bardzo często się błyszczy i
wydziela duże ilości sebum, ma rozszerzone ujścia gruczołów łojowych (tzw.
Pory). Zazwyczaj jest też pogrubiona, poszarzała i ma tendencje do pojawiania
się zaskórników lub wyprysków. Zazwyczaj
dobrze znosi wszelakie zabiegi kosmetyczne, lubi produkty oczyszczające i
złuszczające np. z kwasem salicylowym kwasem glikolowym, kwasem pirogronowym
czy cynkiem. Jeśli chodzi o kremy najlepiej sprawdzają się te o lekkiej
nawilżającej konsystencji, najlepiej o działaniu matującym albo normalizującym
prace sebocytów (komórki gruczołu łojowego produkujące sebum). Na noc można
zastosować kremy o działaniu regenerująco – nawilżającym specjalnie
przeznaczone do pielęgnacji takiej o to cery. Jeśli jesteś posiadaczką tej o to
cery, nigdy nie zapominaj o odpowiednim jej nawilżaniu. Ta cera jak każda inna
może mieć przesuszony i spierzchnięty naskórek i bardzo często zdarza się, że
gdy unormujemy poziom nawilżenia, ilość wydzielanego sebum znacznie się
zmniejsza. Tyle słowem wstępu:).
Najlepsze dla tej cery są podkłady matujące, beztłuszczowe.
Taka formuła sprawi, że kosmetyk lepiej będzie prezentował się w ciągu dnia. Da
od razu po aplikacji matowe lub satynowe wykończenie a Ty będziesz się w nim
czuła komfortowo i świeżo przez cały dzień. Oczywiście w przypadku bardzo
tłustej cery makijaż będzie wymagał delikatnej poprawki gdyż cera tłusta
niezależnie od nałożonego kosmetyku pracuje i wydziela sebum. Ale wystarczy
użyć bibułki matującej bądź pudru żeby uporządkować swój makijaż bez naruszania
go. Inna kwestią w przypadku cery tłustej skłonnej do wyprysków jest stopień
krycia podkładu. Istnieją opinie, że dla cery trądzikowej bądź tłustej podkłady
powinny być lekkie i delikatnie kryjące po to, aby nie zapychać „porów” (osobiście
wolę określenie ujścia gruczołów łojowych, brzmi to lepiej i nie przywołuje na
myśl warzywniaka na twarzy). Wiele makijażystów zgadza się z tą opinią. Moim
zdaniem jednak, jeśli używamy dobrego kosmetyku do makijażu, odpowiednio
wykonujemy demakijaż i stosujemy dobrą pielęgnację, podkład nie powinien
„zapchać” nam cery i nie spowoduje pogorszenia jej stanu. Jeśli chodzi o
konkretne podkłady, poniżej przedstawiam listę moich ulubionych kosmetyków i
tych mniej lubianych, ale doskonale mi znanych:

Estee Lauder Double Wear – mocno kryjący,
beztłuszczowy, wodoodporny podkład. Od razu się przyznam, że jest to mój
ulubiony kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie życia, sama stosuję go, na
co dzień i do tej pory nigdy mnie nie zawiódł. Najlepiej aplikuje się go gąbką,
bardzo szybkimi ruchami, gdyż nieroztarty zastyga tworząc brzydkie linie i
mazy. Krycie, jakim nim uzyskamy może być lekko kryjące po bardzo mocno wręcz
sceniczne. Idealny na wyjątkowe okazje typu ślub, przyjęcie, sesja zdjęciowa,
bądź też, na co dzień dla osób, które właśnie takiego efektu potrzebują. Wadą
jednak jest cena, bo 30 ml kosztuje ok. 170 zł oraz to, że paleta kolorów jest
czasem zbyt uboga, aby dobrać idealny kolor dla swojej karnacji.
Provoke Matt Dr I. Eris – jest niemal tak
idealny jak Double Wear! Od razu po rozprowadzeniu odczuwasz matowe wykończenie
na swojej twarzy. Efekt krycia ma lekki do bardzo mocnego w zależności od
ilości produktu, który nakładamy na twarz. Producent gwarantuje 10 godzinne
działanie matujące i kryjące, potwierdzone badaniami in vivo w Centrum Naukowo
– Badawczym Dr I. Eris. Oprócz pigmentów kryjących znajdziemy w nim specjalną
technologie MATT˙PRECIO™, opartą na MattPowder Complex. Mimo iż jest to podkład
typowo matujący, został wzbogacony o wyciąg z alg atlantyckich, które działają
silnie nawilżająco i łagodząco. Gama kolorystyczna jest oparta na czterech
kolorach, tak, więc dobranie koloru bywa problematyczne. Cena ok. 85 zł,
pojemność 30 ml.
Revlon ColorStay – wyjątkowo trwały, mocno
matujący i kryjący o formule beztłuszczowej. Taką opinie przeczytacie na
większości forach internetowych i na stronie producenta. Moja opinia jest
zupełnie odmienna. Ma zbyt gęstą konsystencję, po nałożeniu lepi się i mam
uczucie tłustości na twarzy. Po kilku godzinach podkład zaczyna się „ważyć” i
ścierać zwłaszcza na nosie i okolicach brody. Bardzo go kiedyś lubiłam i używałam,
na co dzień, jednak po kolejnej zmianie formuły podkładu,
musiałam niestety zmienić go na inny. Wg mnie w podobnej cenie dostaniecie inny
podkład, który dużo lepiej się sprawdzi. Cena ok. 70 zł / 30 ml.
Dior Diorskin Forever – no cóż jak to Dior musi
być najlepszy
:).
Formuła jest lekka, bardzo dobrze matująca i kryjąca. Rewelacyjnie wtapia się w
cerę i nie daje efektu maski. Dodatkowo zawiera specjalny kompleks Hydra – Gel System,
aby dać komfortowe uczucie nawilżenia na Twojej twarzy. Bardzo dobrze sprawdza
się u kobiet, które pracują w pomieszczeniach klimatyzowanych bądź też mocno
ogrzewanych, gdyż takie warunki środowiska nie wpływają na makijaż wykonany tym
podkładem. Wadą na pewno jest cena, ponieważ kosztuje 215 zł / 30ml, aczkolwiek
wiem, że kobiety, które kochają markę Dior są w stanie zapłacić każdą cenę za
ten podkład.
Bourjois 123 Perfect - idealny podkład dla kobiety,
która potrzebuje komfortowego krycia, przy lekkiej konsystencji. Producent
uzyskał go dzięki zawartości 3 pigmentów korygujących:
żółtego, fioletowego i zielonego. Od razu po rozprowadzeniu czujemy satynowość
podkładu, a więc jest podkładem beztłuszczowym. Osoba z problematyczną cerą,
skłonną do pojawiania się wyprysków, też odnajdzie się w tym produkcie,
ponieważ formuła ta nie powinna pogorszyć jej stanu cery. Mimo wszystko często słyszę
od Pań, że po kilku godzinach od aplikacji podkładu, zaczyna on ciemnieć i
utleniać się. Czy go osobiście używam? Nie, ale w pracy bardzo często na nim bazuję
wykonując makijaże i do tej pory mnie nie zawiódł. Podkład ten występuje
również w wersji CC. Cena: ok. 55zł / 50ml.
L’Oreal True Match – „idealne dopasowanie do
koloru skóry. Formuła wzbogacona o pigmenty, rewelacyjnie rozprowadza się na
skórze, bez efektu smug, grudek i efektu maski”. Specjalnie napisałam tą opinie
w cudzysłowiu, ponieważ nigdy nie podpiszę się pod tymi słowami. Po prostu nie
lubię marki L’Oreal i uważam, że więcej w ich kosmetykach silikonów i
wypełniaczy niż w pozostałych markach razem wziętych. Dlatego nigdy też nie
wykonywałam makijażu tym podkładem. Aczkolwiek kobiety twierdzą, że
rewelacyjnie się rozprowadza i pięknie wygładza cerę (tak jak mówiłam silikony,
silikony, silikony…). Cena: ok. 59zł / 30ml.
Guerlain Tenue de Perfection – Kocham ten podkład nie tylko dlatego, że jest rewelacyjny, ale dlatego, że mam ogromny
sentyment do tej marki. Pracowałam dla niej przez rok i zawsze będę
cenić ich kosmetyki
.
Ale wracając do podkładu. Mamy tu podkład oparty na trzech specjalnych
olejkach. Pierwszy z nich jest lotny i ułatwia rozprowadzenie podkładu na
Twojej twarzy. Drugi zapewnia idealne krycie i wygładzenie cery, trzeci
natomiast sprawia, że podkład długo utrzymuje się na skórze. Ponadto
jego kolorystyka jest idealnie beżowa, rewelacyjnie wtapia się w Twoją karnację, dając mocne krycie bez
efektu maski. No cóż jedyna jego wadą wydaje się być cena, bo kosztuje 229zł /
30 ml, aczkolwiek jest on niesamowicie wydajny i wart swojej ceny.
Catrice All Matt Plus – bardzo lekki, matujący
podkład. W przypadku, gdy potrzebujesz mocniejszego krycia musisz, nakładając
go lekko go wklepywać. Dlatego najlepiej go nakładać gąbką. W przypadku, gdy do
nakładania używasz pędzla, konieczne jest nałożenie drugiej warstwy podkładu.
Przyznam się, że bardzo długo nie mogłam się przekonać do tej marki, w ogóle
jej nie znałam i kosmetyki wydawały mi się bardzo średniej, jakości. Jednak
ostatnio coraz częściej używam tych kosmetyków w pracy i coraz bardziej się do
nich przekonuję. Podkład zdecydowanie polecam dla kobiet, które potrzebują tzw.
„codziennego” produktu o lekkiej konsystencji i naturalnym wykończeniu. Cena:
ok.30zł / 30ml.
Inglot HD Perfect Cover Up – podkłady marki
Inglot do tej pory kojarzyły mi się z jednym produktem a mianowicie podkładem
równoważącym w białej tubce, którego używałam bodajże na 2 roku studiów. Wtedy
to był dla mnie idealny produkt w idealnej niskiej cenie. Teraz, gdy patrzę na
moje zdjęcia z tamtego okresu, widzę jak bardzo był on nieodpowiedni dla mnie!
Nie dość, że się ważył to w dodatku okropnie się utleniał i wieczorem mój
makijaż był zdecydowanie za ciemny… I nagle miłe zaskoczenie! Wreszcie jest
podkład z tej marki, który śmiało mogę polecić. Lubię testować nowe kosmetyki i
gdy Konsultantka Inglota zaproponowała mi nałożenie tego podkładu z chęcią się
zgodziłam. Od razu po aplikacji odczułam komfort, bo absolutnie nie dawał
odczucia ściągnięcia bądź też lepkości na twarzy. Nakładany beauty blenderem,
daje bardzo mocne krycie. Jeśli chodzi o działanie matujące, wydaje mi się
bardzo odpowiednie, gdyż po ok. 6 godz. od nałożenia tylko na czole podkład
delikatnie się „błyszczał”, przy czym gdy użyłam bibułki matującej, struktura
samego podkładu nie zmieniła się. Producent zapewnia, że oprócz wielogodzinnego
efektu zmatowienia i wygładzenia, również nawilża, gdyż zawiera ekstrakt z
białej trufli. Niestety nie mogę potwierdzić jego słów o nawilżeniu, bo po
prostu na stronie internetowej nie podają składów INCI. Cena: 75 zł / 35ml.

Givenchy Teint Couture – doskonale znam ten
podkład, nie tylko, dlatego, że sama go używałam, to w dodatku brałam udział w
jego promocji, gdy pojawił się na rynku. „Makijaż skrojony na miarę” to było
jego hasło reklamowe i chyba pierwszy raz zgadzam się właśnie z takim
stwierdzeniem. Do codziennego makijażu z powodzeniem możemy uzyskać bardzo lekki
stopień krycia z doskonałym działaniem matującym, natomiast, gdy potrzebujemy
mocniejszego efektu wystarczy go mocniej wklepać np. beauty blenderem. Mimo
wszystko na wielu forach czy blogach czytam, że jednak jest ona mało trwały i
po 4 do 6 godzinach od aplikacji, podkład zanika. Cena: 205zł / 25ml.
Filmstudio Barrandov Dermacol – sama tego
podkładu nie używałam, ale chcę o nim wspomnieć, bo wiem, że jest szalenie
popularny. Używa go np. moja przyjaciółka i to od dłuższego czasu i twierdzi,
że lepszego podkładu nigdy nie miała. Samodzielne stosowanie tego kosmetyku
tworzy efekt maski i dość ciężko go rozprowadzić na twarzy, tak, więc ona i
wiele kobiet miesza go po prostu z kremem dziennym, uzyskując idealna
konsystencję. Na pewno mogę potwierdzić, że jest niesamowicie trwały. Niestety
patrząc na skład INCI dwie pierwsze pozycje to parafina, tak więc nie polecam
go dla osób z cera trądzikową bądź ze skłonnością do wyprysków, gdyż na pewno
pogorszy stan waszej cery. Cena: ok. 20 zł / 30g.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że lista tych propozycji
podkładów nie objęła wszystkich, jakie mamy na rynku kosmetycznym. Wymieniłam
wszystkie te, po które sama najczęściej sięgam albo spotykam się z nimi, na co
dzień. Jeśli nie odnalazłaś w tym artykule podkładu, co do którego nie jesteś
pewna albo chciałabyś poznać moją opinie na jego temat, śmiało pozostaw swoją
propozycję w swoim komentarzu a bardzo chętnie dla Ciebie go przetestuje!
Xoxo,
Marta Maluje!