Ostatnio was trochę zaniedbałam, ale nie z racji, że nie mam
o czym pisać, a z braku czasu. Dawno nie było wątku makijażowego. Dlatego dzisiaj
będzie o tuszach. Wiele osób, bowiem pyta mnie, jaki tusz lubię, jak go nakładam,
aby nie sklejał rzęs i jaka szczotka jest lepsza silikonowa czy klasyczna.
Najważniejsza w tuszu jest odpowiednia konsystencja. Nie może
być on, bowiem ani za suchy ani zbyt leisty. Zbyt suchy będzie się, bowiem
zbrylał i osypywał, natomiast zbyt leisty nie jest w stanie podkreślić mocniej
rzęs a przez dokładanie kolejnych warstw możesz sprawić, że będą one posklejane.
Co do szczotek, nie mam określonego typu, który preferuje. Z
doświadczenia wiem, że klasyczne szczotki lepiej pogrubiają natomiast
silikonowe rewelacyjnie się sprawdzają w przypadku gęstych rzęs, gdyż lepiej je
rozdzielają i wydłużają. Ważna jest
również aplikacja samego tuszu. Gdy kupujesz nową maskarę nie polecam aplikować
go bezpośrednio po otwarciu opakowania. Zazwyczaj te nowe zbierają nadmiar
kosmetyku i ciężko jest wtedy uzyskać efekt taki, o jakim marzysz. Lepiej samą
szczotkę wytrzeć z nadmiaru tuszu o chusteczkę higieniczną i dopiero późnej
zaaplikować go na rzęsy. Jeśli jesteś posiadaczką długich rzęs lub wybierasz
maskarę wydłużającą zawsze zaczynaj makijaż od dolnych rzęs, unikniesz wtedy
efektu rozmazanego tuszu na górnej powiece. Tusze pogrubiające aplikuj
natomiast długimi zdecydowanymi ruchami. Nakładając, bowiem kilkukrotnie taki
rodzaj maskary zwiększasz ryzyko, że Twoje rzęsy będą mocno posklejane. Gdy jednak
tak się stanie nie tuszuj ich po raz kolejny, bo tylko pogorszysz efekt, lepiej
sprawdzi się w takiej sytuacji metalowy grzebyk, którym należy rozczesać posklejane
kępki.
Giorgio Armani Eyes to kill – jeden z moich
faworytów. Klasyczna szczotka precyzyjnie rozdziela i pogrubia rzęsy, wystarczy
jeden zdecydowany ruch, aby w naturalny sposób podkreślić Twoje spojrzenie. Dodatkowo
sama formuła jest oparta na technologii Microfil alby łatwo było aplikować
kosmetyk na rzęsy bez pozostawiania grudek. Kilkakrotnie nakładałam do w ilości
znacznie większej niż zaleca producent i do tej pory nie zdarzyło mi się, aby
skleił rzęsy lub osypywał się po kilku godzinach. Dobrze sprawdza się zarówno
przy rzęsach, którym brakuje objętości jak i w przypadku tych krótkich. Cena:
165zł
Bourjois Twist up the Volume - cały fenomen tej maskary
polega na jej szczotce. Aby wytuszować swoje rzęsy musisz na początek ustawić ją
górnym pokrętłem w pozycji, 1 aby rewelacyjnie rozdzielić i wydłużyć rzęsy,
następnie przekręcasz tym samym pokrętłem szczotkę w pozycje 2 i dodajesz swoim
rzęsom objętości. Efekt jest bardzo zadowalający, bo wszystkie włoski zostają
wydłużone przy maksymalnym efekcie pogrubienia i zagęszczenia. Obecnie tusz
jest dostępny w wersji klasycznej, wodoodpornej i ekstra czarnej. Cena: 45zł
Guerlain Cils d’enfer – tusz z klasyczną
szczotką dający efekt sztucznych rzęs. Produkt ten bardzo dobrze był przyjęty
zarówno przeze mnie jak i przez moje klientki. Jest to, bowiem maskary, którą
można nakładać „warstwowo” aż do uzyskania takiego efektu, na jakim Ci zależy. Cena:
149zł
Eveline Volumix Fiberlast Mascara Lenght &
Curl Up – połączenie dobrej jakości tuszu wydłużająco – podkręcającego w tak
przyjemnej cenie, że aż to nieprzyzwoite. Formuła tuszu oparta jest na
pigmentach mineralnych a dodatkowy pantenol złagodzi ewentualne podrażnienia. W
podobnej cenie bardzo ciężko znaleźć tak dobry tusz, dlatego ode mnie 10 pkt.,
za jakość kosmetyku. Cena: ok. 15zł
Max Factor 200 calorie – tusz typowo
pogrubiający rewelacyjnie sprawdzi się przypadku rzęs długich ale cienkich. Formuła
oparta jest na polimerach, które efektywnie wzmacniają objętość, przy czym nie
wpływając na elastyczność samych włosków. Dodatkowa zawartość naturalnych
wosków sprawia, że maskary się nie rozmazuje ani nie kruszy pod wpływem wysokiej
temperatury. Szczotka jest bardzo klasyczna, ale umożliwia precyzyjne nałożenie
produktu od nasady rzęs. Cena: 39zł
L’oreal Volume Million Lashes mascara – mimo, że
nie jestem wielką fanką tej marki ten tusz uważam za bardzo dobry. Specjalna silikonowa
szczotka jest na tyle napakowana, aby rozdzielić rzęsy przy okazji mocno je
pogrubiając. Niestety w przypadku krótkich rzęs nie poradzi sobie ona z ich
wydłużeniem. Cena: ok. 60zł
Collistar Infinito – na początku w ogóle do mnie
ten tusz nie przemawiał, raz, że nie znałam marki a dwa, że szczotka wydawała
mi się bardzo drobna. Dopiero pracując w perfumerii zauważyłam, że za każdym razem,
kiedy była na niego promocja wyprzedawały się jego wszystkie zapasy. I po
przetestowaniu po prostu się zakochałam. Mimo, że naturalnie mam dosyć długie i
gęste rzęsy, po aplikacji faktycznie zauważyłam podkręcenie i znaczne ich pogrubienie.
W formule samego kosmetyku mamy również pigmenty perłowe, przez co rzęsy wydają
się być dłuższe i grubsze. Cena: 100zł
Pamiętaj również, aby przy aplikowaniu
tuszu nie pompować do środka powietrza. Jeśli widzisz, że zbyt mało masz kosmetyku
na szczotce lepiej ponownie go zanurzyć w tubce i otrzeć szczotką o jej
ścianki. Takie zbędne pompowanie szczotka sprawi, że do środka wtłoczysz
niepotrzebnie powietrze wraz z kurzem i drobnoustrojami, co na pewno doprowadzi
do szybszego wyschnięcia kosmetyku, ale również może zakończyć się podrażnieniem
spojówek. Jeśli używasz tuszu do malowania kilku osób pamiętaj, aby po każdej
aplikacji albo dezynfekować szczotkę albo używać szczotek jednorazowych. Okolica
oka jest bardzo wrażliwą częścią ciała i bardzo szybko możesz zakazić swój
kosmetyk patogenami a w konsekwencji roznieść zakażenie na inne osoby.
Xoxo,
Marta Maluje!







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz