środa, 15 lipca 2015

Kupujemy tusz!



Ostatnio was trochę zaniedbałam, ale nie z racji, że nie mam o czym pisać, a z braku czasu. Dawno nie było wątku makijażowego. Dlatego dzisiaj będzie o tuszach. Wiele osób, bowiem pyta mnie, jaki tusz lubię, jak go nakładam, aby nie sklejał rzęs i jaka szczotka jest lepsza silikonowa czy klasyczna.
Najważniejsza w tuszu jest odpowiednia konsystencja. Nie może być on, bowiem ani za suchy ani zbyt leisty. Zbyt suchy będzie się, bowiem zbrylał i osypywał, natomiast zbyt leisty nie jest w stanie podkreślić mocniej rzęs a przez dokładanie kolejnych warstw możesz sprawić, że będą one posklejane. 

Co do szczotek, nie mam określonego typu, który preferuje. Z doświadczenia wiem, że klasyczne szczotki lepiej pogrubiają natomiast silikonowe rewelacyjnie się sprawdzają w przypadku gęstych rzęs, gdyż lepiej je rozdzielają i wydłużają.  Ważna jest również aplikacja samego tuszu. Gdy kupujesz nową maskarę nie polecam aplikować go bezpośrednio po otwarciu opakowania. Zazwyczaj te nowe zbierają nadmiar kosmetyku i ciężko jest wtedy uzyskać efekt taki, o jakim marzysz. Lepiej samą szczotkę wytrzeć z nadmiaru tuszu o chusteczkę higieniczną i dopiero późnej zaaplikować go na rzęsy. Jeśli jesteś posiadaczką długich rzęs lub wybierasz maskarę wydłużającą zawsze zaczynaj makijaż od dolnych rzęs, unikniesz wtedy efektu rozmazanego tuszu na górnej powiece. Tusze pogrubiające aplikuj natomiast długimi zdecydowanymi ruchami. Nakładając, bowiem kilkukrotnie taki rodzaj maskary zwiększasz ryzyko, że Twoje rzęsy będą mocno posklejane. Gdy jednak tak się stanie nie tuszuj ich po raz kolejny, bo tylko pogorszysz efekt, lepiej sprawdzi się w takiej sytuacji metalowy grzebyk, którym należy rozczesać posklejane kępki. 

Giorgio Armani Eyes to kill – jeden z moich faworytów. Klasyczna szczotka precyzyjnie rozdziela i pogrubia rzęsy, wystarczy jeden zdecydowany ruch, aby w naturalny sposób podkreślić Twoje spojrzenie. Dodatkowo sama formuła jest oparta na technologii Microfil alby łatwo było aplikować kosmetyk na rzęsy bez pozostawiania grudek. Kilkakrotnie nakładałam do w ilości znacznie większej niż zaleca producent i do tej pory nie zdarzyło mi się, aby skleił rzęsy lub osypywał się po kilku godzinach. Dobrze sprawdza się zarówno przy rzęsach, którym brakuje objętości jak i w przypadku tych krótkich. Cena: 165zł

Bourjois Twist up the Volume - cały fenomen tej maskary polega na jej szczotce. Aby wytuszować swoje rzęsy musisz na początek ustawić ją górnym pokrętłem w pozycji, 1 aby rewelacyjnie rozdzielić i wydłużyć rzęsy, następnie przekręcasz tym samym pokrętłem szczotkę w pozycje 2 i dodajesz swoim rzęsom objętości. Efekt jest bardzo zadowalający, bo wszystkie włoski zostają wydłużone przy maksymalnym efekcie pogrubienia i zagęszczenia. Obecnie tusz jest dostępny w wersji klasycznej, wodoodpornej i ekstra czarnej. Cena: 45zł

Guerlain Cils d’enfer – tusz z klasyczną szczotką dający efekt sztucznych rzęs. Produkt ten bardzo dobrze był przyjęty zarówno przeze mnie jak i przez moje klientki. Jest to, bowiem maskary, którą można nakładać „warstwowo” aż do uzyskania takiego efektu, na jakim Ci zależy. Cena: 149zł

Eveline Volumix Fiberlast Mascara Lenght & Curl Up – połączenie dobrej jakości tuszu wydłużająco – podkręcającego w tak przyjemnej cenie, że aż to nieprzyzwoite. Formuła tuszu oparta jest na pigmentach mineralnych a dodatkowy pantenol złagodzi ewentualne podrażnienia. W podobnej cenie bardzo ciężko znaleźć tak dobry tusz, dlatego ode mnie 10 pkt., za jakość kosmetyku. Cena: ok. 15zł

Max Factor 200 calorie – tusz typowo pogrubiający rewelacyjnie sprawdzi się przypadku rzęs długich ale cienkich. Formuła oparta jest na polimerach, które efektywnie wzmacniają objętość, przy czym nie wpływając na elastyczność samych włosków. Dodatkowa zawartość naturalnych wosków sprawia, że maskary się nie rozmazuje ani nie kruszy pod wpływem wysokiej temperatury. Szczotka jest bardzo klasyczna, ale umożliwia precyzyjne nałożenie produktu od nasady rzęs. Cena: 39zł

L’oreal Volume Million Lashes mascara – mimo, że nie jestem wielką fanką tej marki ten tusz uważam za bardzo dobry. Specjalna silikonowa szczotka jest na tyle napakowana, aby rozdzielić rzęsy przy okazji mocno je pogrubiając. Niestety w przypadku krótkich rzęs nie poradzi sobie ona z ich wydłużeniem. Cena: ok. 60zł

Collistar Infinito – na początku w ogóle do mnie ten tusz nie przemawiał, raz, że nie znałam marki a dwa, że szczotka wydawała mi się bardzo drobna. Dopiero pracując w perfumerii zauważyłam, że za każdym razem, kiedy była na niego promocja wyprzedawały się jego wszystkie zapasy. I po przetestowaniu po prostu się zakochałam. Mimo, że naturalnie mam dosyć długie i gęste rzęsy, po aplikacji faktycznie zauważyłam podkręcenie i znaczne ich pogrubienie. W formule samego kosmetyku mamy również pigmenty perłowe, przez co rzęsy wydają się być dłuższe i grubsze. Cena: 100zł

Pamiętaj również, aby przy aplikowaniu tuszu nie pompować do środka powietrza. Jeśli widzisz, że zbyt mało masz kosmetyku na szczotce lepiej ponownie go zanurzyć w tubce i otrzeć szczotką o jej ścianki. Takie zbędne pompowanie szczotka sprawi, że do środka wtłoczysz niepotrzebnie powietrze wraz z kurzem i drobnoustrojami, co na pewno doprowadzi do szybszego wyschnięcia kosmetyku, ale również może zakończyć się podrażnieniem spojówek. Jeśli używasz tuszu do malowania kilku osób pamiętaj, aby po każdej aplikacji albo dezynfekować szczotkę albo używać szczotek jednorazowych. Okolica oka jest bardzo wrażliwą częścią ciała i bardzo szybko możesz zakazić swój kosmetyk patogenami a w konsekwencji roznieść zakażenie na inne osoby.

Xoxo,
 
Marta Maluje!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz