Po gorącym lecie pozostało nam niestety tylko wspomnienie i
lekka opalenizna. I tak jak powoli zamieniamy rzeczy w szafie z letnich na
jesienno – zimowe, tak też powinniśmy zmienić naszą pielęgnacje i zwyczaje. Dlaczego?
Ponieważ nasza skóra i to nie tylko ta na twarzy, ma zupełnie inne potrzeby niż
w okresie wakacyjnym.
Zacznijmy, więc od twarzy. Jako, że nasza twarz jest naszą
wizytówką zazwyczaj bardziej o nią dbamy i szukamy idealnych kosmetyków do jej
pielęgnacji i makijażu. Większość z was zastanawia się, dlaczego więc ma
zmieniać krem, który jest dla niej idealny i do tej pory świetnie się
sprawdzał? A no, dlatego, że jesienno - zimowa pogoda inaczej wpływa na
kondycję naszej cery niż letnie upały. A więc czego poszukujemy? Przede
wszystkim rozglądajmy się za produktem, który oprócz działania, które nas
najbardziej interesuje, (czyli np. nawilżenie, dotlenienie, zmatowienie,
ujędrnienie, lifting) ma również właściwości odżywcze i ochronne przeciwko
niskiej temperaturze. Dlaczego? Niska temperatura na dworze wpływa bardzo
negatywnie na kondycje naszej skóry, szybciej się ona przesusza, łuszczy, staje
się szorstka i matowa. Z kolei ogrzewanie i suchość powietrza w naszych domach
pogłębiają proces odwodnienia naskórka. A więc jaki krem wybrać? Jeśli jesteś
posiadaczką cery suchej na dzień zakup krem o właściwościach odżywczych i
nawilżających o przewadze składników tłuszczowych nad składnikami wodnymi; na
noc z kolei stosuj krem nawilżająco – regenerujący. Oczywiście każdy z nich
może mieć dodatkowe funkcje, które są Tobie potrzebne, ale najważniejsze jest to,
aby dokładnie ochraniał Twoją skórę przed odwodnieniem i podrażnieniem.
Cera mieszana bądź tłusta absolutnie nie powinna być
traktowana jedynie kremami matującymi, gdyż po kilku tygodniach zauważysz efekt
tzw. „zamkniętego koła”. Nieustanne matowienie skóry połączone z negatywnym
działaniem niskich temperatur i ciepłem kaloryferów pogłębi odwodnienie skóry a
ona broniąc się będzie próbowała wytworzyć więcej sebum… itd.…, co więc używać?
Jak wiecie jestem szczęśliwą posiadaczką skóry tłustej a więc kłopot jej
pielęgnacji mam w pełni rozwiązany. W zimie używam kremów nawilżających
normalizujących pracę gruczołów łojowych, jednak mimo wszystko z większą zawartością
składników tłuszczowych np. Tołpa Dermo Face seria Hydrativ o konsystencji
bogatej lub lekkiej, na noc z kolei wybieram krem, który bardzo silnie nawilża
naskórek a dodatkowo np. ma niewielką zawartość kwasów owocowych, składników
regenerujących bądź też po prostu ją dotlenia.
Jeśli jesteśmy już przy pielęgnacji cery to na pewno miłym
aspektem jest to, że wreszcie możemy wykonywać zabiegi tj. złuszczanie kwasowe
naskórka, usuwanie przebarwień, usuwanie laserowo zbędnego owłosienia na
twarzy. A więc jeśli potrzebujesz serii głębokich peelingów kwasowych to właśnie
teraz możesz umówić się na wizytę do dobrej kosmetyczki!
Co do makijażu, o ile w lato rezygnujemy z ciężkich podkładów
i mocnego makijażu to właśnie teraz jest on jak najbardziej wskazany! Nie ma,
co owijać w bawełnę, ale podkład, którego zaprzestałaś używać w czerwcu
idealnie sprawdzi się teraz, jako dodatkowa ochrona Twojej cery. Jesienią i
zimą również sięgamy po kolory, które są bardziej otulające i ciepłe, a wiec
wszystkie pastelowe kolory cieni zastąp np. ciepłymi beżami, brązami,
fioletami. Jeśli lubisz zaszaleć z makijażem sięgnij po granat, szarość czy
zieleń. Oczywiście wszystkie kolory dobieraj pod względem własnego gustu i
osobowości a przede wszystkim pamiętaj, żeby współgrał z Twoim typem urody. Ja mimo
wszystko lubię zimą nałożyć np. ciepły brąz na powieki wtedy automatycznie cera
nabiera kolorytu i neutralizuje jej ziemistość. Nie tylko latem używaj bronzera
do konturowania swojej twarzy. Dużo zdrowsze i rozsądniejsze jest korygowanie
bladości cery bronzerem niż wygrzewanie się w solarium, co tydzień .
Co do pielęgnacji ciała. Na pewno nie rezygnuj z wykonywania
systematycznego peelingu i dbania o swoje stopy! Niestety my Polki mamy taką
tendencję, że o ciało i o stopy dbamy tylko wtedy, gdy mamy je odkryte, a więc
od kwietnia do końca września. No a cóż tu dużo mówić naskórek niestety
gromadzi się tak samo w grudniu jak i w lipcu! Tak, więc pamiętaj wystarczy jak
raz w tygodniu porządnie wypeelingujesz swoje ciało peelingiem cukrowym i
potrzesz tarką swoje stopy. Po każdej kąpieli porządnie wsmaruj balsam
nawilżający lub odżywczy w swoją skórę a stópki na noc nakremuj odpowiednim
kremem. Co do dłoni. Wiele z nas pamięta o tym, aby systematycznie usunąć
skórki i pomalować paznokcie jednak mało, która z nas przynajmniej raz dziennie
smaruje dłonie kremem. Niestety detergenty i zimno bardzo negatywnie działają
na nasze ręce i często niestety są szorstkie z mocno przesuszonym białym
naskórkiem. Jak temu zaradzić? Jeśli masz kłopot z pamiętaniem o kremowaniu
dłoni, porozkładaj je sobie w każdym pomieszczeniu w domu, a więc postaw tubkę
koło łóżka, na stoliku pod telewizorem, w kuchni na parapecie, wrzuć jeden do
kosmetyczki w torebce. Zwiększasz wtedy szanse na to, że zauważysz jakiś i
posmarujesz nimi dłonie.
Niestety wkraczamy również w okres nieustannych katarów i spierzchniętych
ust. Katar jak to katar, denerwuje człowieka okropnie a dodatkowo przez
nieustanne smarkanie i wycieranie nosa mamy na nim suchy i łuszczący się
naskórek. Ostatnio widziałam nawet reklamę kosmetyku, który miał w cudowny
sposób zapobiec temu zjawisku. Czy tak jest naprawdę, podejrzewam, że tak tylko
pozostaje pytanie czy jest sens kupowania kolejnego kosmetyku skoro bardzo
podobne mamy w domu? Wszystkie osoby, które mają kłopot z zatokami i nieustannym
katarem wiedzą dokładnie, że zwykła wazelina, krem Nivea lub inny tłusty krem spełnia
to zadanie w pełni. Ja z własnego doświadczenia polecam szczególnie maść z
witaminą A lub krem w słoiczku z marki Oriflame Tender Care.
Co do ust na chwilę obecną jest tak wiele pomadek ochronnych
na rynku, że każda z nas może dobrać sobie dla siebie odpowiednią. Nie tylko różnią
się, bowiem konsystencja i sposobem aplikacji, ale wiele z nich posiada również
delikatny kolor w pełni zastępując np. pomadkę dzienną. Pamiętaj, aby wybierać taką,
która posiada filtry UV. Ja osobiście najczęściej używam wspomnianego wcześniej
kremu z Oriflame lub też pomadki nawilżającej Palmers Dark Chocolate &
Cherry. Oprócz tego, że jest delikatnie czerwona, ma pyszny posmak i zawiera
witaminę E i filtr SPF 15. Nie ważne, jaką markę wybierzesz najważniejsze jest
jednak to, aby używać ją zawsze przed wyjściem na dwór i systematycznie uzupełniać,
gdy się zje!
Jak już pewnie wiecie jestem wielką zwolenniczką stosowania
filtrów. Dlatego nie zapominajcie, aby ich nadal używać. Oczywiście w zimne i
pochmurne dni niekoniecznie musisz stosować SPF 50, wystarczy np. 15. Jedynym
wyjątkiem są zimowe, mroźne i słoneczne dni. Pamiętaj, aby właśnie wtedy
zastosować dużo mocniejszą wartość filtrów. Przyda się również wersja kremu
ochronnego zimowego, który oprócz wartości SPF ok 30 – 50 jest mocno
natłuszczający i chroniący skórę przed negatywnym działaniem mroźnego powietrza,
zwłaszcza, jeśli jesteś zwolenniczką/ zwolennikiem sportów zimowych, koniecznie
taki krem zapakuj do swojej kosmetyczki!
Xoxo,
Marta Maluje!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz