piątek, 16 października 2015

Byle do wiosny, czyli jesienno - zimowy niezbędnik pielęgnacyjny!

Po gorącym lecie pozostało nam niestety tylko wspomnienie i lekka opalenizna. I tak jak powoli zamieniamy rzeczy w szafie z letnich na jesienno – zimowe, tak też powinniśmy zmienić naszą pielęgnacje i zwyczaje. Dlaczego? Ponieważ nasza skóra i to nie tylko ta na twarzy, ma zupełnie inne potrzeby niż w okresie wakacyjnym.

Zacznijmy, więc od twarzy. Jako, że nasza twarz jest naszą wizytówką zazwyczaj bardziej o nią dbamy i szukamy idealnych kosmetyków do jej pielęgnacji i makijażu. Większość z was zastanawia się, dlaczego więc ma zmieniać krem, który jest dla niej idealny i do tej pory świetnie się sprawdzał? A no, dlatego, że jesienno - zimowa pogoda inaczej wpływa na kondycję naszej cery niż letnie upały. A więc czego poszukujemy? Przede wszystkim rozglądajmy się za produktem, który oprócz działania, które nas najbardziej interesuje, (czyli np. nawilżenie, dotlenienie, zmatowienie, ujędrnienie, lifting) ma również właściwości odżywcze i ochronne przeciwko niskiej temperaturze. Dlaczego? Niska temperatura na dworze wpływa bardzo negatywnie na kondycje naszej skóry, szybciej się ona przesusza, łuszczy, staje się szorstka i matowa. Z kolei ogrzewanie i suchość powietrza w naszych domach pogłębiają proces odwodnienia naskórka. A więc jaki krem wybrać? Jeśli jesteś posiadaczką cery suchej na dzień zakup krem o właściwościach odżywczych i nawilżających o przewadze składników tłuszczowych nad składnikami wodnymi; na noc z kolei stosuj krem nawilżająco – regenerujący. Oczywiście każdy z nich może mieć dodatkowe funkcje, które są Tobie potrzebne, ale najważniejsze jest to, aby dokładnie ochraniał Twoją skórę przed odwodnieniem i podrażnieniem.
Cera mieszana bądź tłusta absolutnie nie powinna być traktowana jedynie kremami matującymi, gdyż po kilku tygodniach zauważysz efekt tzw. „zamkniętego koła”. Nieustanne matowienie skóry połączone z negatywnym działaniem niskich temperatur i ciepłem kaloryferów pogłębi odwodnienie skóry a ona broniąc się będzie próbowała wytworzyć więcej sebum… itd.…, co więc używać? Jak wiecie jestem szczęśliwą posiadaczką skóry tłustej a więc kłopot jej pielęgnacji mam w pełni rozwiązany. W zimie używam kremów nawilżających normalizujących pracę gruczołów łojowych, jednak mimo wszystko z większą zawartością składników tłuszczowych np. Tołpa Dermo Face seria Hydrativ o konsystencji bogatej lub lekkiej, na noc z kolei wybieram krem, który bardzo silnie nawilża naskórek a dodatkowo np. ma niewielką zawartość kwasów owocowych, składników regenerujących bądź też po prostu ją dotlenia.

Jeśli jesteśmy już przy pielęgnacji cery to na pewno miłym aspektem jest to, że wreszcie możemy wykonywać zabiegi tj. złuszczanie kwasowe naskórka, usuwanie przebarwień, usuwanie laserowo zbędnego owłosienia na twarzy. A więc jeśli potrzebujesz serii głębokich peelingów kwasowych to właśnie teraz możesz umówić się na wizytę do dobrej kosmetyczki! 

Co do makijażu, o ile w lato rezygnujemy z ciężkich podkładów i mocnego makijażu to właśnie teraz jest on jak najbardziej wskazany! Nie ma, co owijać w bawełnę, ale podkład, którego zaprzestałaś używać w czerwcu idealnie sprawdzi się teraz, jako dodatkowa ochrona Twojej cery. Jesienią i zimą również sięgamy po kolory, które są bardziej otulające i ciepłe, a wiec wszystkie pastelowe kolory cieni zastąp np. ciepłymi beżami, brązami, fioletami. Jeśli lubisz zaszaleć z makijażem sięgnij po granat, szarość czy zieleń. Oczywiście wszystkie kolory dobieraj pod względem własnego gustu i osobowości a przede wszystkim pamiętaj, żeby współgrał z Twoim typem urody. Ja mimo wszystko lubię zimą nałożyć np. ciepły brąz na powieki wtedy automatycznie cera nabiera kolorytu i neutralizuje jej ziemistość. Nie tylko latem używaj bronzera do konturowania swojej twarzy. Dużo zdrowsze i rozsądniejsze jest korygowanie bladości cery bronzerem niż wygrzewanie się w solarium, co tydzień .

Co do pielęgnacji ciała. Na pewno nie rezygnuj z wykonywania systematycznego peelingu i dbania o swoje stopy! Niestety my Polki mamy taką tendencję, że o ciało i o stopy dbamy tylko wtedy, gdy mamy je odkryte, a więc od kwietnia do końca września. No a cóż tu dużo mówić naskórek niestety gromadzi się tak samo w grudniu jak i w lipcu! Tak, więc pamiętaj wystarczy jak raz w tygodniu porządnie wypeelingujesz swoje ciało peelingiem cukrowym i potrzesz tarką swoje stopy. Po każdej kąpieli porządnie wsmaruj balsam nawilżający lub odżywczy w swoją skórę a stópki na noc nakremuj odpowiednim kremem. Co do dłoni. Wiele z nas pamięta o tym, aby systematycznie usunąć skórki i pomalować paznokcie jednak mało, która z nas przynajmniej raz dziennie smaruje dłonie kremem. Niestety detergenty i zimno bardzo negatywnie działają na nasze ręce i często niestety są szorstkie z mocno przesuszonym białym naskórkiem. Jak temu zaradzić? Jeśli masz kłopot z pamiętaniem o kremowaniu dłoni, porozkładaj je sobie w każdym pomieszczeniu w domu, a więc postaw tubkę koło łóżka, na stoliku pod telewizorem, w kuchni na parapecie, wrzuć jeden do kosmetyczki w torebce. Zwiększasz wtedy szanse na to, że zauważysz jakiś i posmarujesz nimi dłonie.

Niestety wkraczamy również w okres nieustannych katarów i spierzchniętych ust. Katar jak to katar, denerwuje człowieka okropnie a dodatkowo przez nieustanne smarkanie i wycieranie nosa mamy na nim suchy i łuszczący się naskórek. Ostatnio widziałam nawet reklamę kosmetyku, który miał w cudowny sposób zapobiec temu zjawisku. Czy tak jest naprawdę, podejrzewam, że tak tylko pozostaje pytanie czy jest sens kupowania kolejnego kosmetyku skoro bardzo podobne mamy w domu? Wszystkie osoby, które mają kłopot z zatokami i nieustannym katarem wiedzą dokładnie, że zwykła wazelina, krem Nivea lub inny tłusty krem spełnia to zadanie w pełni. Ja z własnego doświadczenia polecam szczególnie maść z witaminą A lub krem w słoiczku z marki Oriflame Tender Care.

Co do ust na chwilę obecną jest tak wiele pomadek ochronnych na rynku, że każda z nas może dobrać sobie dla siebie odpowiednią. Nie tylko różnią się, bowiem konsystencja i sposobem aplikacji, ale wiele z nich posiada również delikatny kolor w pełni zastępując np. pomadkę dzienną. Pamiętaj, aby wybierać taką, która posiada filtry UV. Ja osobiście najczęściej używam wspomnianego wcześniej kremu z Oriflame lub też pomadki nawilżającej Palmers Dark Chocolate & Cherry. Oprócz tego, że jest delikatnie czerwona, ma pyszny posmak i zawiera witaminę E i filtr SPF 15. Nie ważne, jaką markę wybierzesz najważniejsze jest jednak to, aby używać ją zawsze przed wyjściem na dwór i systematycznie uzupełniać, gdy się zje!

Jak już pewnie wiecie jestem wielką zwolenniczką stosowania filtrów. Dlatego nie zapominajcie, aby ich nadal używać. Oczywiście w zimne i pochmurne dni niekoniecznie musisz stosować SPF 50, wystarczy np. 15. Jedynym wyjątkiem są zimowe, mroźne i słoneczne dni. Pamiętaj, aby właśnie wtedy zastosować dużo mocniejszą wartość filtrów. Przyda się również wersja kremu ochronnego zimowego, który oprócz wartości SPF ok 30 – 50 jest mocno natłuszczający i chroniący skórę przed negatywnym działaniem mroźnego powietrza, zwłaszcza, jeśli jesteś zwolenniczką/ zwolennikiem sportów zimowych, koniecznie taki krem zapakuj do swojej kosmetyczki!

Xoxo,

Marta Maluje!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz